Nie było mnie tu całe wieki..tzn. byłam, czytałam komentarze, zaglądałam do Was jednak sama weny nie miałam. Teraz też nie bardzo wiem o czym i jak pisać..Jednak mam ogromne wyrzuty sumienia, że nie piszę regularnie, że nie jestem w tym blogowaniu konsekwentna. A, że nie lubię być niekonsekwentna dlatego wracam:)
Uprzedzam, że zaległości mam dużo, więc i post długi się szykuje:) Choć mam nadzieję, że nie tak bardzo nudny i męczący.
Szczerze mówiąc to głównym powodem mojego milczenia był mały dołek, zwykła frustracja i wkurzenie.. a na co? A no to poszukiwanie domu.. Jeździmy, szukamy i nic. Bo albo cena, choć tak naprawdę chyba nie znaleźliśmy jeszcze nic co tak naprawdę chcielibyśmy kupić, albo odległość od cywilizacji.. Bo choć oboje moglibyśmy zamieszkać gdzieś na kompletnym odludziu to myśląc realnie wybijamy to sobie z głowy. Chcemy w przyszłości założyć rodzinę i kupno domu 50 km od jakiejkolwiek cywilizacji w postaci sklepu, lekarza, szpitala czy szkoły byłoby głupotą. Poza tym nie wyobrażam sobie kupna gołej działki, łysego pola.. Chciałabym dom, najlepiej stary z kawałkiem ziemi. A jeśli już tylko działka to musi być zadrzewiona. Chciałabym żeby to miejsce uwiodło mnie czymś, najlepiej starymi jabłoniami, modrzewiami lub lipą:) A najlpiej wszystkim na raz:) Musi być z drzewami i już:) Nasze obecne podwórko (bo ogrodem tego nazwać nie można) jest łyse, rośnie tu tylko jeden orzech.. Zasadziliśmy parę drzew, ale są niewielkie, a poza tym toczymy o nie ciągłą walkę, bo nikt prócz nas nie widzi potrzeby mieć drzew u siebie skoro są za płotem... A za płotem mamy las.. I tylko to mnie tak długo tu trzyma. Nie wyobrażam sobie teraz nie mieć tych drzew za oknami:) I tak drzewa są głównym warunkiem i punktem numerem jeden na liście marzeń dotyczących naszego miejsca na ziemi:)
A to jedno z miejsc, które oglądaliśmy. Urocze miejsce, choć raczej nie do mieszkania na codzień.
 |
Prawda, że uroczy? |
 |
A te schodki z tyłu domu i widok na staw był cudny:) |
 |
W środku wszystkie drzwi są piękne, drewniane i dwuskrzydłowe:) A w kuchni stoi piękny kredens:) |
Jeśli już jesteśmy przy starociach to nie raz wspominałam już o kredensie nad którym się męczę.. Już ponad rok temu kupiłam za grosze górę od kredensu. Czyszczenie go zajęło mi prawie rok, nie raz rzucałam w diabły robotę przy nim i miałam ochotę porąbać toto i spalić. Z resztą nie tylko ja, bo jak M widział jak się z tym męczę to sam miał ochotę to zrobić.. Po jakimś czasie jednak złość mi przechodziła a siły wracały, więc czyściłam dalej. Nie wiem czy był on pomalowany, ale pod kilkoma warstawami farby olejnej był chyba jakiś podkład.. Nie mogłam go niczym usunąć, chemia tego nie ruszała, pod opalarką się mazał, a szlifierka się zapychała.. Sama nie wiem jak w końcu udało mi się go doczyścić. W pierwotnej wersji miało być surowe drewno, zabezpieczone woskiem. Jednak był zbyt zniszczony dlatego musiałam go pomalować. Z resztą miał zawisnąć w kuchni nad stołem, jednak doszłam do wniosku, że na naszym mikro poddaszu będzie robił zbyt ciężkie wrażenie. Dlatego dorobiliśmy mu dolną część i znaleźliśmy mu inne miejsce. Brakuje mu jeszcze półki po środku dolnej części. Ja jestem w nim zakochana, ale to pewnie przez ilość pracy jaką przy nim wykonałam:)
 |
Moje cudo już w fazie czyszczenia, nie mogę znaleźć zdjęć przed.. |
 |
Brakuje środkowej półki.. Nie patrzcie na drzwi od garderoby po prawej stronie.. |
 |
Uwielbiam ten kolor, jest taki szaro niebieski:) |
Miałam pokazać Wam jeszcze kalendarze, a dokładniej dekupażowe deseczki pod wyrywane kalendarze, ale nie wiem czy to nie za dużo jak na raz:) Kalendarze pokażę następnym razem a teraz kilka zimowych widoczków:)
 |
Zagubiony pomidor w szklarni.. |
 |
Roszponka wysiana jesienią w szklarni świetnie sobie radzi:) |
 |
I uśpiona szklarenka.. |
|
|
Mam nadzieję, że znów tu wrócę..dołki chyba minęły, więc jest nadzieja:) Postanowiłam swoją energię i wszystkie myśli skierować na co innego niż frustracją spowodowaną poszukiwaniem domu. Choć tak bardzo chciałabym wiosnę przywitać już w swoim ogrodzie to wiem, że to zwyczajnie nierealne. Pozostaje mi uzbroić się w cierpliwość.. A tymczasem rozpoczęłam przygotowania już do wielkanocy.. Szyję śliczne, kolorowe i wiosenne fartuszki kuchenne a zaraz zabieram się za moje ulubione dekupażowanie gęsich jaj:)
Pozdrowienia ślę i dziękuję, że mimo mojego milczenia zaglądacie:))
Aga
realnie szukałam 5 lat, ale intensywnie szukałam 3 lata ;)), cierpliwości kochana, znajdziesz, jednego dnia obejrzałam 4 domy, ten który jest obecnie moim był drugi w kolejce do oglądania, tylko w nim drgnęło mi serce, potem żaden z nich nie był "tym" czego szukałam ;)), czekaj na to drgnienie :)) , a kredensik piękny !!
OdpowiedzUsuńbuziaki!
Ulu wiem, że morze cierpliwości mi potrzeba.. ale tak bardzo juz bym chciała:) Czekam no to drgnienie i nie tylko:) buźka
UsuńRozumiem Waszą frustrację. My szukaliśmy kilka lat, a dom musiał spełniać dokładnie takie same kryteria jak Wasz - czyli drzewa na działce, najlepiej stary sad, dom niekosztowny, do remontu ale nadający się do zamieszkania, w miarę blisko do cywilizacji ( szkoła, lekarz ), ale daleko od głównej drogi ( koty ). Obejrzeliśmy kilkadziesiąt domów w całej Polsce. Od Dolnego Śląska po Mierzeję Wiślaną poprzez Mazury, Warmię, Kaszuby, Pomorze. Jak zobaczyliśmy ogłoszenie z naszym domem - wiedzieliśmy. To to! Wam też się uda:-)))
OdpowiedzUsuńAsia
Oj my już też ogladaliśmy domy w różnych regionach Polski, choć pod Warszawą chyba by było najlepiej..
UsuńTeż wierzę, że w końcu się uda:)
Trzymam kciuki za poszukiwania!
OdpowiedzUsuńAguś znajdziesz jeszcze swoje miejsce :) Zachwyciłam się Twoją witrynką/kredensem-bajka no i widzę ,że też czytujesz pannę Dahl :)
OdpowiedzUsuńMuszę znaleźć..:) Kredensik też lubię tak samo jak pannę Dahl, druga leży na stoliku nocnym:)
UsuńWszystko ma swój czas i swoją porę....choć nam często wydaje się, że wiemy kiedy powinno być te ''już''
OdpowiedzUsuńCierpliwości....i wytrwałości...
A kredensik...śliczny...taki lekki :)
Tak wiem, że wszystko w swoim czasie, ale uwierz, że po 9 latach mieszkania z teściami coraz częściej tej cierpliwości mi brakuje..Nerwy mnie zeżrą niedługo..
UsuńKredensik w rzeczywistości jest jeszcze ładniejszy:)
witrynka przeszła niezwykłą metamorfozę, nie do rozpoznania.
OdpowiedzUsuńwygląda oszałamiająco.
Oj tak przeszła dłuugą drogę:) Teraz już wiem czemu tak mało kosztowała:)
UsuńAga, ładny ten domek! A co z nim? Za daleko?
OdpowiedzUsuńPracy dużo kredensik kosztował ale warto było! Jest super!!!
Buziaczki
Aga domek ładny, ale po pierwsze 90 km od Wawy, a po drugie w kiepskim stanie, jedna część chyba się niedługo zawali.. Szkoda go bardzo.
UsuńA po kredensiku muszę odpocząć i chwilowo nie kupuję staroci do odnowienia:)
Aga, domek jest niesamowity, przypomina mi dworek z XIX wieku!Oczami wyobraźni widzę go odnowionego....
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki, żeby się udało!!!
A kredensik - WOW!naprawdę jest piękny!
pozdrawiam!
Olu bo to taki nieduży dworek z datą budowy 1900 rok.. Szkoda go bo niedługo czas go zniszczy. Ach u mnie też ta wyobraźnia działa jak oszalała:) Gdybym tylko szukała czegoś tylko na lato to bym go kupiła, bo jak na dom całoroczny to jest za daleko od wszystkiego:)
UsuńMoże znajdzie się ktoś kto go uratuje, tym bardziej że chcą za niego bardzo małe pieniądze..
buziaki
Piękne domy takie z duszą są, piękne! Ile zapomnianych historii w sobie kryją, ile naleśników i placków ziemniaczanych wysmażonych, ile łez i uśmiechów... A jak się drapie ściany to pewnie jeszcze kryją wiele warstw farb wielu kolorów kolejnych odmalowań, tyle emocji się w nich zatrzymało...
OdpowiedzUsuńMaryś i to co napisałaś właśnie tak bardzo mnie pociąga w tych starych domach, starych meblach, naczyniach.. Zawsze się zastanawiam jaką tajemnicę kryją, jaka jest ich historia.. szkoda, że tak mało osób szanuje te starocia..
Usuńszczęśliwych poszukiwań..wierzę ,że TO miejsce czeka na Ciebie,na Was
OdpowiedzUsuńpozdrawiam amelia
Dzięki wielkie:)
UsuńSzkoda, szkoda, bo domek jest uroczy... Ale tak jak napisały osoby powyżej, na pewno znajdziesz swoje miejsce, ono już gdzieś czeka:) A kredensik jest śliczny!
OdpowiedzUsuńDomek uroczy, ale prawie rozpadający się niestety.. Tez mam nadzieję, że czeka:)
UsuńNie kupuj sobie kłopotu pod wpływem emocji.
OdpowiedzUsuńMoj teść kupil 30 lat temu gospodarstwo za miastem 15 km.iekne ogrody ma ule oraz 3 hektary ziemmi z lasem górka i strumykiem z tej górki.Mieszka tam z partnerką swoją od 10 lat gdy poszedł na emeryturę.To wielki problem,latem ok. cudnie i wiosną też.Ale gdy trzeba dom opalać olejem odsnieżać i ciagle coś naprawiać iuprawiać ziemię to cięko żyć.Tęskni za ciepłym mieszkaniem w bloku za komfortem nierobienia nic ,sklepami ,aptekami oraz dobrodziejstwem miasta.Ja mieszkam w sumie w "Centrum handlowym" ale już 2km dalej jest Wisła, parki ,laski i to wystarczy
A kto powiedział, że chcemy kupić dom pod wpływem emocji.. To przemyślana decyzja, nasze marzenia i potrzeba:) Nie uważam, że dom za miastem to kłopot, mieszkam na wsi od urodzenia i nie wyobrażam sobie życia w mieście. To kwestia wychowania.. Mi zasrany przez psy miejski park z niczym przyjemnym się nie kojarzy, a spacem po lesie już tak, a obserwowanie ptaków za oknem przy śniadaniu to już w ogóle pełnia szczęścia:)
UsuńBłędami się nie przejmuj:) pozdrawiam
O tak ...ja mieszkam za miastem, ale mam w miarę blisko do centrum - tak to nazwijmy :) Za oknem las, 3km do jeziora, świeże powietrze... Jak chcę jechać na zakupy wsiadam w samochód i już. Ale kawka na tarasie ( nie mówię o podziwianiu centrum handlowego za oknem) ptaszki za oknem... Jestem bardzo szczęśliwa. Rozumiem, że nie każdy może sobie pozwolić , ale ja również jak Ty świadomie to wybrałam, tak chciałam :)
UsuńPs. przepraszam za literówki ale włączają się antywirusowe programy i reklamy i zawisam pisząc.Nie będę już kasować:)
OdpowiedzUsuńAga wiem, że znajdziesz swój wymarzony dom. Twoja determinacja i siła sprawią to. Życie na wsi to coś pięknego. Oczywiście zimą nie jest łatwo, wstawać rano rozpalać ogień w kominku, odgarniać śnieg, ale ja również nie wyobrażam sobie już życia w mieście w apartamentowcu:) Szczególnie jak ma się dzieci. Nie widziałam cię i nie słyszałam już tak długo. Mieszkamy tak naprawdę 15 min od siebie jadąc oczywiście samochodem. czasami sobie myślą o tobie i zaglądam tu regularnie oczywiście nie pozostawiając śladu:( Mam nadzieję, że w niedługim czasie się zobaczymy. Ściskam Cię mocno. Chyba jutro do ciebie zadzwonię z tego wszystkiego, bo tak mi strasznie głupio:)
OdpowiedzUsuńKarola no co Ty teraz to mi jest strasznie głupio, bo ja usprawiedliwienia nie mam żadnego , a Ty masz 3 dzieci:) Ja o Tobie tez myślę i czasem mam ochotę zadzwonić i Cię odwiedzić, ale zawsze myślę że Ty pewnie nie masz czasu.. Miałam wpaść po narodzinach Anielki.. Ach nie będę się tłumaczyć trzeba się w końcu spotkać:)
Usuńzapomniałam dodać, że kredens prześliczny, podziwiam włożoną w niego pracę, u mnie nadal serwantka nie ruszona, nie ma czyszczenia ale się rozlatuje, wiesz o czym mówię prawda:)
OdpowiedzUsuńTen stary dom jest uroczy :)
OdpowiedzUsuńTeż uważam, że uroczy, ale jednak nie dla nas..
UsuńAga , domek fajny bardzo a to ,że na odludziu to jak znalazł przynajmniej dla mnie ale doskonale Cię rozumie. Kiedyś też bym się na to nie odważyła. Przy kredensie mnóstwo pracy- podziwiam - ja poległabym szybko. No i widzę wiosnę u Ciebie już. A tu kwitną migdałowce. Całuj e
OdpowiedzUsuńNo fajny i to odludzie też fajne, ale myśląc o przyszłości to już nie tak fajne:) Kredens mnie wykończył bardzo, bo ogromnie mi się podobał a już myślałam że nie uda mi się go doczyścić..
UsuńUwierz, że wiosnę mam tylko w domu, a roszponka lubi zimno i dlatego się dzielnie trzyma w szklarni:)
buziaki
Dasz wiarę, że na etapie szukania dużego mieszkania lub niekoniecznie dużego domu obejrzeliśmy ich prawie setkę? Trafisz na swój, to tylko kwestia czasu :)
OdpowiedzUsuńAga to mnie pocieszyłaś:) Daleko nam do setki jeszcze..
UsuńWitam,
OdpowiedzUsuńszkoda mi że to obecne życie kosztuje cię tyle emocji. Życzę dytansu do teściów ;), a domek gdzieś sobie stoi i czeka na Ciebie . SZukaj wytrwale w tym 2013 roku,powodzenia
Reni
Ach dystans.. o to trudno. Dziekuję:)
UsuńI Ty kochana znajdziesz swoje miejsce na ziemi, a kredens bombowy :-)
OdpowiedzUsuńUściski
Mam nadzieję, że znajdę:) A za kredens dziękuję, z Twoich ust mistrzyni to dużo znaczy:)
Usuń:)
OdpowiedzUsuńA gdzie Ty mieszkasz?? W mojej miejscowosci jest mnostwo domów do kupienia. Piekne tereny i blisko cywilizacji:)) Jak bedziesz chciała cos wiecej wiedziec to napisz na dorotacs@wp.pl
OdpowiedzUsuńDziękuję i odezwę się:)
UsuńAguś zapraszam |Cię na mojego bloga, wreszcie dojrzałam do tej decyzji:) i muszę się z tobą skontaktować, bo rozmawiałam z dziewczynami z klubu mam http://www.klubmamlomianki.blogspot.com/ i są chętne na warsztaty Decoupage. I pomyślałam o tobie kochana. Więc szykuj się na marzec:)
OdpowiedzUsuńAguś właściwie to nie wiem dlaczego tak późno do Ciebie trafiłam :)) ale ważne , że dotarłam i to akurat malując na biało mój starusieńki kredens tak bardzo podobny do Twojego :)) Pozdrawiam cieplutko i zostaję u Ciebie na dłużej :))
OdpowiedzUsuńMonika ja u Ciebie bywam od daaawna:) Zapraszam do mnie:)
UsuńJak sie ciesze, ze do Ciebie trafilam, jest tutaj tak kolorowo i przyjemnie,ze az chce sie zostac na dluzej :) Zycze powodzenia w szukaniu domu, a gdy juz go znajdziesz na biezaco bede sledzic jego remonty i dekorowanie. Powiem Ci ze moim marzeniem tez jest miec taki domek z dzikim ogrodem i blisko lasu, no i zeby ta cywilizacja daleko nie byla :) Powodzenia, sciskam cieplutko.
OdpowiedzUsuńTo marzenia domkowe mamy takie same:) Z tymi kolorami u mnie różnie bywa, jak i w życiu. pozdrawiam
UsuńJestem zauroczona! Trafiłam do Ciebie (jak to zazwyczaj bywa ;)) przez jeden z komentarzowych linków i zupełnie wpadłam. Mój internet prawie w ogóle nie chodzi, ale z wielką desperacją wciskam klawisz połącz, bo tak się wciągnęłam w Twój świat, że nawet trudności z łącznością nie przeszkodzą mi w czytaniu i oglądaniu cudeniek które tworzysz.
OdpowiedzUsuńPrzy okazji zapraszam do siebie :)
http://www.niezapominatka.blogspot.com/
Jak mi miło po Twoich słowach:) Dziękuję i zapraszam:) Do Ciebie też zajrzę..
UsuńO dom jest klimatyczny! sporo remontu go czeka! Czemu nie nadaje się do zamieszkania? Za daleko do "cywilizacji" tak? A szkoda! A kredensik gratuluję, jest uroczy! :)
OdpowiedzUsuńKlimatyczny, ale zrujnowany i za daleko od świata.
UsuńO dom jest klimatyczny! sporo remontu go czeka! Czemu nie nadaje się do zamieszkania? Za daleko do "cywilizacji" tak? A szkoda! A kredensik gratuluję, jest uroczy! :)
OdpowiedzUsuńtrafiłam dziś pierwszy raz na Twój blog! Podoba mi się!!!
I nazwa bardzo oryginalna!
Pozdrawiam
http://arcadiakobiet.blogspot.com/
hej. Zauroczył mnie ten dom, możesz mi wysłać jakieś namiary na niego na adres: jagieneczka@op.pl
OdpowiedzUsuńbędę wdzięczna, dobrze by było żeby się ktoś zaopiekował takim dziedzictwem
pozdrawiam ciepło
Bardzo interesujące. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń