poniedziałek, 13 września 2010

Grzybowo w promykach słońca.



Piątek i sobota to iście grzybowe dni były! Dawno nie było takiego wysypu. Jak widać koszyki były pełne, a to i tak nie wszystkie grzyby jakie uzbieraliśmy.
Zbierało się przyjemnie bo las niezarośnięty tylko piękny, mchowy... Gorzej z przerobieniem tego wszystkiego!
Od soboty tylko czyściłam, gotowałam, pakowałam w słoiki... Suszarka na grzyby działa na pełnych obrotach a cudny zapach roznosi się po całym domu:)
W piątek były kurki duszone w śmietanie, w sobotę jajecznica z kurkami, a wczoraj na obiad tarta z ciasta francuskiego z duszonymi podgrzybkami:) Wszystko przepyszne:)
Teraz trzeba troszkę poczekać, żeby las odzipnął bo wczoraj to chyba pół Warszawy się zjechało i przetrzepało co się da, wszędzie stały samochody i całe rodziny wysypywały się do lasu. Jeden wielki hałas się niósł, a na obrzeżach mnóstwo śmieci pozostało! Szkoda, że ludzie nie potrafią szanować wspólnego dobra i nie uczą tego swoich dzieci:(



Nareszcie wyszło słońce! Wczorajsze uchwycone promyki wdzierające się do domu:) Kotek, gdy tylko zauważył pasek ciepłych promieni od razu wykorzystał sytuację, żeby pogrzać swoje kości:)
Prawda, że Sylwuś pięknie się prezentuje?





Pozdrawiam wszystkich cieplutko i uciekam sadzić clematisy przy altanie, żeby w przyszłym roku pięknie ją obrosły:)

Aga

3 komentarze:

  1. Oj wiem co to znaczy obierać i obrabiać grzybki.Przekonałam się w ten weekend na własnej skórze ale dało się przeżyć.
    Sylwuś wyglada w słoneczku bajecznie?.
    A clematisy sadzi się na jesień?
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  2. No Sylwuś wogóle jest uroczy:)
    A clematisy można sadzić jesienią i wiosną (tak jest najlepiej podobno).
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń